RSS
środa, 01 czerwca 2016

Szydełkuję napadowo. Tak samo zresztą jest z innymi moimi hobby. No może czytanie uprawiam najbardziej regularnie. Ale teraz nawet z czytaniem się zawiesiłam, bo na czytniku zaczęte "Dzikie białko" (nadal nie rozumiem fenomenu Lesia) a papierowo "Mały przyjaciel" Donny Tartt (bardzo dobra proza, jednak wymagająca skupienia).

Od ostatniego postu udało mi się ukończyć jeszcze jeden kosz ze sznurka, ale robiłam go tak długo i z takimi przerwami, że mi się totalnie robótka rozjechała i choć kosz swoją funkcję spełnia, to chwalić się nim nie ma co za bardzo. Ileś rzeczy oczywiście zaczęłam i leżą.

Tymczasem wpadał mi w oko akcja "Ośmiorniczki dla wcześniaków", której ideą jest przekazywanie na oddziały noworodkowe maskotek - ośmiorniczek wyszydełkowanych według konkretnego wzoru z bawełnianej włóczki. Macki ośmiorniczki mają wcześniakowi przypominać pępowinę, co go uspokaja i zapobiega łapaniu za przewody od czujników czy kroplówek. Czekając na odpowiednie włóczki ze sklepu internetowego wyheklowałam takie maleństwo - do promocji akcji.

Te maluchy maja być rozdawane wraz z materiałami informacyjnymi dotyczącymi akcji 18 czerwca w Kielcach. Akcja rozwija się głównie na fb i tam tez można dołączyć do grupy osób, które ośmiorniczki robią, gdzie jest podany wzór oraz parametry włóczki i wypełnienia maskotki. Ponadto prowadzona jest też zbiórka pieniędzy na akcję na zrzutka.pl. Tak że jak ktoś nie umie szydełkować, może wspierać inaczej :)

Przy okazji dowiedziałam się, że jest coś takiego jak amigurumi - czyli szydełkowane maleńkie figurki. Wzór na tego szkraba STĄD.

wtorek, 07 kwietnia 2015

Kosz zrobiłam już dawno temu dzięki wzorowi pobranemu od autorki Dziergalni. Miał być na robótki, ale jak to zwykle bywa dzieci zobaczyły i właścicielką kosza stała się starsza córka, której te kolory idealnie pasują do pokoju. Na razie kosz nie służy do niczego konkretnego, ale mój już nie jest :)

A wygląda tak:

Robię już kolejny, żółty, dla młodszej (sprawiedliwość musi być), a moja siostra złożyła już zamówienie na kolejny tym razem na zabawki dla młodszego siostrzeńca. Wygląda na to, ze jeszcze długo robótki będę trzymać w plastykowej reklamówce ;)

poniedziałek, 16 lutego 2015

Powiedzmy, ze w połowie lutego zaczęłam sezon ogrodniczy ;) Bowiem wczoraj w akcie desperacji poobcinałam pelargonie i uporządkowałam pokój "roślinny". Nie wiem, co z tego będzie, czy pelargonie odbiją, ale postanowiłam zaryzykować, bo w formie w jakiej pozostawały od jesieni raczej nie nadawały się do niczego ;)

 

Przy okazji przesadziłam jednego domowego kwiatka - tez nie wiem co z niego będzie, bo opadły mu liście a te co pozostały pokryte są białym nalotem. 

Uporządkowałam tez nasiona i teraz czekam tylko na nasiona z wymiany. Siewy na parapety zostawiam sobie na początek marca. W zeszłym roku sie pospieszyłam i wiele rzeczy musiałam wyrzucić, bo miały za mało światła. Nie mówiąc już o sadzonkach sałat, do których chyba zwyczajnie nie mam ręki.

środa, 14 stycznia 2015

Po maskotkach czas na coś "poważnego" ;) Rozpoczęłam szydełkowanie kwadratów.

 

Mam nadzieję, ze starczy mi zapału, by powstało z nich coś praktycznego, pled lub narzuta. Albo chociaz kocyk dla niemowlaka :D

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Kilka miesięcy temu trafiłam na blog niejakiej Jareckiej. Blog pisany z pasją i humorem a przede wszystkim bogaty w szydełkowe (i nie tylko) utwory wspomnianej artystki Jareckiej. Wzięła mnie nostalgia, która spowodowała, ze znów chwyciłam za szydełko, wyżebrałam włóczki po rodzinie i wyprodukowałam ptaszki:

 

 Bardziej one może wyglądają na lajkoniki, ale pierwsze koty (ptaki?) za płoty.

 

Następna rzecz wykonana według tutorialu Jareckiej wyglądała już bardziej na to, na co miała wyglądać, czyli Syrenkę Polską:

 

Głowę mam teraz pełną pomysłów, gdyż internet pęka w szwach od turiali, a i uzbroiłam się w kilka gazetek o szydełkowaniu. Tylko czasu na wszystko za mało.

 

I syrena ujarzmiła lajkoniki:

wtorek, 13 maja 2014

Cały miesiąc nie pisałam, ale były inne sprawy na głowie :)

 

Tymczasem namiot foliowy odleciał na dobre w Wielka Sobotę. Połamał sie i podarł. Szkoda i żal, bo liczyłam na plony, no i kosztował swoje.

Na grządce warzywnej wyrwałam wczoraj pierwsza rzodkiewkę, malutka ale była pyszna. Marchewka zakiełkowała, pora odchwaścić i może lekko przerwać. Koperek też wzeszedł. W najbliższy weekend chciałabym posadzić pomidory, ale w tym celu muszę odchwaścic jeszcze kawałek ogrodu. No i kupić sadzonki :D

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wiem, ze niedziela i do tego palmowa, ale ja oczywiście poszłam działać do ogrodu :)

Zaryzykowałam i wysadziłam sałaty na baby leaves i rzymską do namiotu. Niech sobie radzą. Trochę odchwaszczałam namiot i posiałam kilka nasturcji przy stelażu dla groszku pachnacego, bo coś ten groszek wiećej niz słaby. Za wczesnie go posiałam i w złym miejscu kiełkował. No i nie wiedziałam, że go trzeba przyciąć. Przycięłam i czekam, czy ruszy. Warunków nie ma najlepszych, bo zimno, ale na szczeście tez wilgotno.

 

W domu przepikowałam pak choi, zasiałam jarmuż, aksamitki i kosmosy. Hartowałam tez cynie i wcześniejsze kosmosy. Cynie chyba już za 2 tygodnie poślę do ogrodu, bo coś za duża już na multipalety, a do doniczek przesadzać nie chcę, bo mam mało. Może jutro coś dokupię w Casto.

Znów pracowicie choć nie od rana. Od rana to spotkanie z panią projektant od oświetlenia ogrodu. Oświetlamy front i podjazd, bo to ma być strefa reprezentacyjna i na ten moment nic nie grzebię tam w rabatach, bo mozlwie że jeszcze przed jesienia wejdzie firma ogrodnicza. Szkoda byłoby mojej pracy.

No ale z rabaty od strony tarasu doczekałam się wreszcie tulipanów i w ten weekend nie musiałam kupować ;) Oto i one:

Przy okazji udokumentowałam moje siewki i sadzonki z Zielonego Kącika Badawczego. Pietruszka (w donicy) i pomidory.

 

A w ogrodzie wykonaliśmy umocnienie namiotu foliowego. Małżonek kopał, ja wygrzebywałam ziemię i darń i zakopaliśmy stelaż oraz folię. Teraz nie powinien tego namiotu ruszyć wiatr tak łatwo. Zamówiłam też śledzie do umocowania go solidnie w ziemi. Niewykluczone, ze straciliśmy przez to rzodkiewkę i marchewkę, bo przez kopanie mocno zdeptaliśmy zasiane miejsca. Ucierpiała tez cebula i czosnek, na szczęscie tylko kilka sztuk. Cebuli chyba po prostu dosadzę, ale juz w gruncie, pomiedzy kwiatami.

 

środa, 09 kwietnia 2014

Wczoraj przyszła zmiana pogody, wiatr, deszcz, a nawet grzmoty. Dziś wieje jeszcze ,mocniej. namiot foliowy prawie odfrunął. Poszłam go dodatkowo umocować i stwierdziłam, ze pod wpływem wiatru się porozdzierał. Chyba trzeba go spakować i odesłać. Taki powiewający namiot więcej szkód spowoduje niż będzie z niego pożytku, zwłaszcza że już wywrócił podporę do groszku pachnącego, która stała stabilnie, nawet gdy donica z rododendronem latała po tarasie. Tym samym wraca temat jak ochronić przyszłe plony przed skrzydlatymi drapieżcami.

09:45, ange761
Link Dodaj komentarz »

Przepikowałam pomidory z Kącika Badawczego (mam 18 sadzonek!) i wsadziłam dalie do donic w domu, niech nabierają ciała anim będą mogły trafić do ogrodu :)

 
1 , 2 , 3